Jeśli czytasz- skomentuj. To wiele znaczy :)
***
- I Ty pozwoliłaś mu grać na swoim pianinie? Przecież on ma dwie lewe ręce! Dziwię się, że nie straciłaś słuchu.- Zayn zaśmiał się, kiedy Niall opowiedział mu, jak to pokazał Evie prawdziwą grę na pianinie. Oczywiście ominął moment, w którym wszystko poszło nie tak, i w którym nabyła ona nową ranę. Mimo wszystko, świetnie się bawił, a patrząc na uśmiech dziewczyny, mógł stwierdzić, że też ma dobry humor.- Ej, bez przesady. Z was wszystkich, to ja jestem wirtuozem!- kolejna fala śmiechu ze strony jego przyjaciół.- Prawda, Ev? Jestem tak dobry, że tylko nieliczni ludzie z dobrym słuchem potrafią to określić!- Evę już bolał brzuch od śmiechu, oczywiście niemego. Pokiwała tylko głową na znak, że się zgadza, ale kiedy się odwrócił, by spojrzeć na konie, wzdrygnęła się do jego znajomych. Stłumiony chichot rozniósł się echem po budynku.
- Oj, stary. Dlaczego nie przestawiłeś nam jej wcześniej? Taka fajna dziewczyna, a ty ją ukrywałeś.. A może nie chciałeś się nią z nami dzielić, co?- Liam śmiesznie poruszył brwiami, na co blondyn zdzielił go lekko po głowie. Eva nie wiedziała, co ma zrobić, gdzie się patrzeć. Utkwiła więc wzrok w swoich butach, a ręce nieporadnie założyła na siebie. Czuła,jak policzki zaczynają ją piec.
Och, nie, proszę...
- Młoda, co ci? Spójrz na mnie.- zawołał zdezorientowany Harry.
Eva spokojnie spojrzała mu w oczy, a na jego twarzy zagościł uśmiech.
- O, zarumieniłaś się!- stwierdził z przekonaniem, a ona spuściła wzrok.- Oj, przestań! Nie powinnaś być taka wstydliwa, mówimy tylko prawdę.- powiedział i podszedł do niej.- Spójrz na mnie.- Podniósł dłonią jej podbródek.- A teraz się uśmiechnij.- zrobiła to, co kazał.- Teraz lepiej.- bez słowa przytulił ją.
- Ej, ja też chcę!- krzyknął Zayn.- Grupowy uścisk?- zaśmiał się i dołączył się do Harry'ego. Tak samo zrobili Niall i Liam. Eva nie miała czym oddychać, ale zaniechała wyplątania się z uścisku na rzecz ciepłego uczucia, które zagościło w jej sercu. Po upływie, jak na jej myśl, zbyt krótkiego czasu, chłopcy rozłączyli się. Każdy z uśmiechem na ustach. Dziewczyna sięgnęła po swój telefon- którego zaczęła używać dopiero teraz, a który leżał w szufladzie od zakupu, czyli ponad roku. Wstukała coś na klawiaturze i pokazała pozostałym.
*Dzięki za wszystko, to wiele znaczy*
Harold puścił jej oczko, a ona, o dziwo, się nie zarumieniła.
*Hazza, muszę cię rozczarować- to już na mnie nie działa :(*
Udał oburzonego, aby po chwili się zaśmiać.
- Szkoda, młoda.
Rozglądała się po stadninie, gdy nagle zaburczało jej w brzuchu. Skrzywiła się i znów zaczęła pisać na klawiaturze.
*Nie wiem, jak wy, ale ja jestem bardzo głodna... Kto pierwszy do zajazdu, ten dostaje większą porcję frytek!*
Podała telefon niebieskookiemu i szybko zaczęła biec. Chłopcy nie wiedzieli, co ona robi, ale gdy spojrzeli na wiadomość, przeklęli pod nosem i ruszyli w pogoń za dziewczyną.
Eva słyszała stłumione krzyki za sobą. Wyłapała "To nie fair" i "I tak nie wygrasz", ale zaśmiała się tylko. Powoli zaczynała tracić dech, ale nie przestawała, bo nagroda była tego warta.
Należą mi się te frytki, pomyślała i zaśmiała się bezgłośnie.
***
- Ugh, ten wyścig był nie fair!- wymamrotał Zayn, gdy siedzieli już wszyscy przy jednym stole. Eva pogłaskała go po głowie z zatroskaną miną, a gdy spojrzał na nią "spod byka", ta pokazała mu język i wróciła do jedzenie jej WIĘKSZEJ racji frytek.
- Nie wiedziałem, że potrafisz tak szybko biegać.- zwrócił się do niej Niall, a ona machnęła ręką.- Serio, Liam jest szybki, nawet jeździ na zawody, a nie zdołał zmniejszyć dystansu pomiędzy wami. Ba, ten dystans nawet się powiększył, kiedy przyśpieszyłaś!- stwierdził zszokowany.
- Dokładnie, powinnaś trenować. Mogłabyś dużo osiągnąć.- Li pokiwał głową i się uśmiechnął.
Eva odłożyła widelec i sięgnęła po telefon.
*Nie wiem, czy chciałabym. Płuca mi płoną, a poza tym, to już mam swoje pasje. Tyle mi starczy.*
Chłopcy spojrzeli na nią ciekawi.
- Jakie?- zapytał Harry. Ev przewróciła oczami.
*Ale jesteście ciekawscy. Lubie dużo rzeczy, ale kocham taniec, grę na pianinie, no i konie.*
- Z pianinem i końmi, to bym zgadł, ale... taniec?- Blondyn zmrużył oczy. Nie spodziewał się tego po niej.
*Cóż...co miałam robić, kiedy na dworze lało, a pianino było w renowacji? Najpierw zaczęłam niezgrabnie potupywać nogą, jak to ja, a po pewnym czasie zauważyłam, że całkiem nieźle mi idzie. No i jest to następną metodą, bym mogła wyrażać siebie. Myślę, że nie jestem w tym najlepsza, ale nie robię tego dla publiki. Mój tata twierdzi, że jestem w tym bardzo dobra, ale wątpię, by znał się na rzeczy. Zapewne mówi tak, bo jestem jego córką. Ze względu na nasze relację, moja psychikę i takie tam.*
- Musisz bardziej uwierzyć w siebie. Jestem pewny, że jesteś świetna.- Liam uśmiechnął się, a reszta mu przytaknęła.
- Dokładnie. Jesteś zbyt nieśmiała...- Harold wziął frytkę do buzi.- Ale my ci z tym pomożemy! Racja?- zwrócił się do chłopców.
- Jestem za. Przy nas rozkwitniesz.- Uśmiech na twarzy Liama udzielił się pozostałym.
Dziewczyna nie wiedziała, co zrobić.To chyba za dużo, jak na jeden raz, pomyślała.
Nastała cisza, która po kilku chwilach stała się nieprzyjemna.
- Ev... To nie tak, że chcemy na ciebie naskoczyć, czy coś. Po prostu cię lubimy i, choć może wydać się to dla ciebie dziwne, tak zachowują się przyjaciele. Są przy tobie cały czas... i pomagają. Nie próbujemy cię osaczyć, tylko sprawić, byś uwierzyła w siebie. Najpierw bałaś się mnie, następnie tego, że Liam, Zayn i Hazza cię nie polubią. I co ci z tego wyszło? Nic. Okazało się,że wcale nie jesteśmy tacy źli, za jakich nas uważałaś.- blondyn spojrzał jej w oczy z nikłym uśmiechem.- Rozumiem. Dużo się wydarzyło w bardzo krótkim czasie. Z dnia na dzień stałaś się kimś, kto wcale nie boi się wyzwań. Możliwe, że to cię przytłacza, ale bądź pewna, że uporasz się z tym. Oczywiście z naszą pomocą.- złapał ją za dłoń i lekko uścisnął.- Masz swoich własnych aniołów stróżów.- mrugnął do niej.- A teraz skup się, bo zamierzam coś zrobić.- Ev zrobiła skonsternowaną minę.
O co..., nie zdążyła dokończyć myśli, kiedy wcześniej wymieniony bezpardonowo zabrał jej garść frytek. Oniemiała, by po chwili szeroko się uśmiechnąć i zdzielić go po głowie. Śmiechom nie było końca.
*Oj, to był błąd, Horan. Duży błąd. Nie znasz dnia, ani godziny. Jesteś skończony. Haha.*
- Przestań. Co może zrobić mi tak słodka istota, jak ty?- przedrzeźniał ją, ale nie dała się sprowokować.
*Tak się składa, że mam jeszcze kilka niespodzianek w zanadrzu, ale nie zrobię ci tego. Pozwolę by niepewność zżerała cię od środka...*
- Dobra, teraz rozumiem. Cofam wszystko.- zaśmiał się, a Eva tylko pokiwała głową.
- Ona ci nie odpuści.- usłyszeli nagle z tyłu. Ojciec dziewczyny stał w przejściu.
- O, witamy pana.- Zawołał Niall z uśmiechem.
- Mówiłem ci, żebyś mówił mi po imieniu. Jestem Jack i tak się do mnie zwracajcie.- powiedział.- Wracając do tematu. Domyślam się, że zadarłeś z moją córką. Mówię ci, nie wiesz, co zrobiłeś. Raz wypożyczyłem jej konia jakiejś rodzinie bez jej wiedzy. Następnego dnia obudziłem się, a gdy chciałem się ubrać, to nie miałem w co. Szafa była pusta, A na komodzie leżała kartka, na której pisało "Mam nadzieję, że się nie pogniewasz, bo bez twojej wiedzy wypożyczyłam twoje ciuchy koniom jako ściółkę". Mówię wam, jest mściwa... Ale właśnie za to ją kocham.- zaśmiał się, a reszta patrzyła na Evę wielkimi oczami.
- Serio to zrobiłaś? Nie wierzę.- Zayn rozdziawił usta.
- O kurde. W takim razie.. Niall, współczuję. Jak coś, to będę na twoim pogrzebie.- Harry udał przerażonego.
W jednej chwili ciszę zastąpił gwar rozmów. Jeden mówił przez drugiego. Eva siedziała, patrząc się na nich z uśmiechem, ale po kilku minutach hałasy zaczęły działać jej na nerwy, a głowa niemiłosiernie boleć. Z przymrużonymi oczami skupiała wzrok na ojcu. Akurat mówił o tym, jak bardzo pragnie, w niedalekiej przyszłości, wyjechać na wakacje do Włoch. Dodał, że Eva też wreszcie by odpoczęła od tej brzydkiej pogody, która doprowadzała ich do szału.
Pierwsze słyszę o jakiejkolwiek wycieczce...
Odpuściła sobie zagłębianie się w szczegóły. Cieszyła się, że Jack jest w swoim żywiole, ale stwierdziła, że chyba myśli, iż już jest wszystko dobrze; że wróciła, może nie do pełni sił, ale do dostatecznego ich poziomu.
Ale tak nie było.
Co prawda- zmieniła nastawienie, co do chłopców i niektórych poglądów, ale to nie znaczy, że ma zamiar całkowicie zrezygnować z tego, co ją ochraniało przez tyle lat.
Nie stanę się słaba, nie mogę...
Nadal czuła strach przed tym, co czaiło się w przyszłości. Bała się, cholernie się bała, że nie podoła życiu poza kloszem. Jeden fajnie spędzony dzień nie zrekompensuje całych 10 lat w niemej żałobie.
Rozejrzała się po pomieszczeniu. Sama, mimo tylu ludzi. Była też jedyną dziewczyną, co tylko pogłębiało jej smutek. Wiedziała, że samoistnie zgotowała sobie ten los, zamykając się na świat, ale w głębi duszy marzyła, by spotkać dziewczynę podobną do niej lub skrajnie różniącą się. Wyobrażała sobie wszystkie te dni, które zamiast ciszy, wypełnione były by bitwami na poduszki, słuchaniem głośnej muzyki i tańcami, które słychać by było na parterze domu.
Znalazła przyjaciół. Ta czwórka była tym, o czym marzyła przez długi czas. Niestety- nie potrafiła się tym w pełni cieszyć. Dawne nawyki nie dawały jej spokoju, a ona im, powoli, lecz skutecznie zaczęła dawać górę nad tym, co osiągnęła.
*Przepraszam, zaraz wracam*
Napisała wiadomość i odsunęła ją pozostałym. Bez sprawdzenia ich reakcji, wyszła i skierowała się do łazienki. Stanęła przed umywalką i odkręciła zimną wodę. Opłukała twarz, chwilę skupiając wzrok na lecącej wodzie, by po chwili spojrzeć w lustro. Co zobaczyła? Bladą dziewczynę z włosami byle jak związanymi w kucyk i cieniami pod oczami, wołającymi o pomstę do nieba. Przymknęła powieki i poczuła pod nimi zły.
Tylko się nie rozrycz.
Nie pozwoliła łzom wymsknąć się z miejsca, gdzie powinny być cały czas. Wytarła twarz papierowym ręcznikiem, odetchnęła głęboko i wróciła do towarzystwa.
- Wszystko w porządku?- zapytał Niall, a ona powoli pokiwała głową. Przecież nie mogła obarczać nikogo swoimi problemami, nawet jeśli mówili jej, że po to są, by jej pomóc. Każdy ma swoje życie, a ona nie będzie opierać swojego na nowo poznanych osobach.
- A gdzie szczęście?- Liam zmierzył ją wzrokiem. Szybko otrząsnęła się z letargu i poczęstowała ich uśmiechem pt."Cieszę się. Ptaki śpiewają, jest cudownie!". Niestety, tylko ona wyczuła w nim sarkazm.
- Nie bądź taka niemrawa, kochanie. Chodź, siadaj koło mnie. Zaraz kucharka przyniesie nam lody.- Rodzic poklepał miejsce koło siebie i zachęcająco wyszczerzył zęby. Usiadła i udawała, że wszystko jest tak, jak jeszcze było pół godziny wcześniej.
Chyba jestem bipolarna, a już na pewno dysfunkcyjna...
- Powiedz mi, Ev, jak udało ci się to zrobić?- Zayn klasnął w dłonie, gdy naszła go ta myśl. Dziewczyna spojrzała na niego zdziwiona.- Chodzi o to, że blondasek trzymał się zawsze z nami. Żadnych dodatkowych osób. Mówił, że nie spotkał nikogo, kto mógłby pasować do naszego grona... A tu nagle zjawiłaś się ty.- zaśmiał się.- Myślę, że idealnie do nas pasujesz! To musiał być cud, że zgodziłaś się spotkać z takim debilem jak on. Bez urazy, Niall.- spojrzał na niego i oberwał po głowie.
Niebieskooki zaczerwienił się. Aby nikt nie zauważył, wymówił się brudnymi dłońmi i poszedł do męskiej ubikacji. Nie zawracając sobie głowy myciem rąk, spojrzał w lustro. Był cały czerwony na twarzy. Pokiwał z niedowierzaniem głową i zastanowił się, dlaczego tak zareagował. Przecież to była Eva. Dziewczyna, która była piękna i inteligentna, ale niedostępna. Sam postawił na niej krzyżyk, bo przysiągł już nikogo więcej nie skrzywdzić. Patrząc na nią czuł, iż mógłby złapać ją w ramiona i nigdy nie puścić. Tylko, że była zbyt krucha. Nie ufał sobie na tyle, by postawić wszystko na jedną kartę. Nie chciał wplątywać jej w coś, co nie miało przyszłości. I skąd mógł wiedzieć, że ona by go zechciała? Byli dwoma skrajnie różniącymi się osobami. Przedstawił jej swoich przyjaciół, bo wiedział, że dużo wniesie ona do ich relacji. Zrobił to także z egoizmu- chciał być przy niej, nawet jako zwykły przyjaciel, a wiadomo, w grupie zawsze raźniej.
Nie wiedział, ile czasu zajęło mu rozmyślanie na jej temat, ale kiedy już się pozbierał, poprzysiągł ochronę tej cudownej istocie. Wyszedł z podniesioną głową i kiedy miał zamiar wejść do pomieszczenia, zatrzymał się raptownie, gdyż coś zauważył. Stojąc tak, by nikt nie dostrzegł jego przybycia, obserwował ich wszystkich. Niby nic nadzwyczajnego. Zayn z Harrym kłócą się o, zapewne, jakąś głupią sprawę. Liam dyskutuje z ojcem Ev, a dziewczyna... No właśnie. Ona. Eva siedziała, skupiając wzrok na czymś, co leżało na stole. Mimo rozluźnionej postawy, miała smutną minę. Coś złapało Nialla za serce. Nie mógł patrzyć na jej smutek. Podszedł szybkim krokiem do grupy. Spojrzał na nią.
- Ev?- dziewczyna skierowała na niego nieobecny wzrok.- Możemy porozmawiać? Na osobności?
Nagle nastała cisza. Wszyscy skupili się na tej dwójce. Chłopak przeklął w duchu.
Jeśli wcześniej nie zwracali uwagi, to dlaczego teraz to zrobili?
Myślał, że minęła wieczność zanim zobaczył ją, kiwającą głową. Wstała powoli i wskazała ręką drzwi, które prowadziły na mały taras. Odeszli od reszty, a blondyn wziął głęboki wdech. Wiedział, że wiele trudności przyniesie mu ta znajomość i był gotowy temu sprostać.
Zacznę od szczerej rozmowy, pomyślał.
***
Tere fere kuku. Pierwszy raz dodałam rozdział po miesiącu! Wow!
Niby nic nadzwyczajnego, a jak ciszy :)
Jedyne, czego nie rozumiem: Mam już prawie 4 tys. wyświetleń,
5 obserwatorów, a tylko dwa komentarze pod ostatnim postem.
Ktoś mi to wyjaśni? Bo ja po prostu nie mogę tego pojąć.
Jednakże- jeden komentarz był tak miły, że serce mi prawie wyskoczyło z piersi.
Dziękuję, Julia. Jesteś wspaniała! Jak na Twój wiek, to masz bardzo rozwinięty język.
Niedługo pojawi się odpowiedź na Twój komentarz, ale w postaci zakładki na blogu.
Każdy, kto choć trochę będzie ciekawy, będzie miał możliwość przeczytania tego :)
Ten rozdział powstał z nudów. Cholerne wakacje. Pierwszy raz tęsknię na szkołą i internatem. Serio.
Może wprowadzę limit komentarzy?
Wiecie, takie min. x, bym dodała dalszy rozdział.
Mi się tam podoba.
Jestem pewna, że stać Was na 5 opinii :)
Miłego dnia! xox
genialny rozdział :) czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuńHey! Dzisiaj znalazłam twojego bloga i stwierdzam, że jest ... (przerwa budująca napięcie) ... GENIALNY! Chyba się znalazłam nową miłość (ale nie bójcie się żelki, i tak was kocham ). :)
OdpowiedzUsuńStrasznie podoba mi się wygląd bloga i mam cichą nadzieje, że go nie zmienisz.
Z niecierpliwością... ale sztywno. Inaczej. Czekam na kolejny rozdział. :D
zawsze głodna
Liv <3
PS. Niall jest taki słodki :)
PS. 2 Moje komentarze mogą wydać ci się dziwne (bo takie są :)) ale nie przejmuj się, moja głupota nie jest zaraźliwa (chyba) :D
Hej, jesteś niesamowita! Rozdział już po miesiącu? Wow, dziękuję!
OdpowiedzUsuńOch Nail, Nail.. Błagam nie zepsuj tego. Eva jest bardzo kruchą osobą... W zasadzie to trochę przypomina mi siebie. Każdy przeżył jakiś tam mniejszy albo większy dramat, wiadomo, że po czymś takim łatwo się załamać. Tylko, że ja nie przeżyłam czegoś tak strasznego jak Eva... Mimo, że w pierwszej chwili myślałam, że jej zachowanie jest dla mnie niezrozumiałe, no bo okej to boli jak traci się ważną osobę w swoim życiu, ale żeby przestać mówić? Dopiero później głębiej się nad tym zastanowiłam i powiem szczerze, że nie wiem jak ja bym się zachowała, gdyby na moich oczach zamordowano mi matkę i to w dodatku mając tylko 7 lat. Reakcja Evy dowodzi tylko, jak bardzo wrażliwą osobą jest i zazdroszczę jej tego, wszyscy mówią, że jestem za bardzo wrażliwa, że na wszystko reaguje płaczem i okej po części się z tym zgadzam, ale cieszę się, że taka jestem, ale osoby tak bardzo wrażliwe jak Eva są no po prostu nie do.opisania. Jest jeszcze jedna rzecz której zazdroszczę Evie, a konkretnie jej relacja z tatą. Wszystkie moje znajome to przysłowiowe córeczki tatusia. Jq zawsze czułam się przez niego odrzucona, niechciana. Między nami albo jest tylko trochę źle, albo po prostu masakrycznie.
W każdym razie rozdział jest cudowny, przepraszam, że czekasz na mój komentarz ponad miesiąc, ale byłam na wakacjach i nie miałam internetu,a od września nauka, nauka, nauka. Dopiero teraz znalazłam czas żeby wejść na Twojego bloga.
Dziękuję Ci niezmiernie za pisanie tej historii.
Pozdrawiam/Julia.
Ps. Przepraszam też za wszelkie błędy, ale jestem na telefonie.
Dopiero będę czytać, ale początek jest intrygując :D Życzę weny! I jeśli skończę to skomentuję lepiej :3
OdpowiedzUsuńA więc przeczytałam i uważam to za genialne... więcej moje serce chce :D
OdpowiedzUsuńProszę pisz dalej to po prostu jest cudowne
OdpowiedzUsuń